Przypadek?
Chciałbym zapoznać Was z nieprzyjemnościami, które mnie dotknęły w przeciągu kilku ostatnich dni. W Wielki Piątek w nocy ktoś zniszczył fasadę mojego domu polewając ją olejem. Początkowo odebrałem to jako zwykły przypadek wandalizmu jednakże po zastanowieniu się doszedłem do wniosku, iż zwykłe wybryki wyglądają inaczej: ktoś coś rozbije, zniszczy, wywróci, rzuci tym co znajdzie... Nikt bez przyczyny nie przemierza nad ranem wsi z olejem przekładniowym w dodatku w okolicy w której mieszkam. Sytuacja była napięta ale jeszcze do zniesienia. Myślałem sobie „przeżyję”. W dniu wczorajszym natomiast, zupełnie przypadkiem odkryłem, że w schowku mojego samochodu ktoś umieścił zapakowaną w folię aluminiową porcję suszonych roślin do złudzenia przypominających wyglądem i zapachem marihuanę. Zrobiło się naprawdę nieprzyjemnie... Dwa zdarzenia w tak krótkim czasie dotykające radnego to już nie są przelewki, tym bardziej, że ów pakunek mogłem wozić nieświadomie jeszcze przez wiele tygodni a sądzę...